Bałtyk – rybka po 30 latach

BałtykNa wyjazd nad Bałtyk długo mnie namawiać nie trzeba było, ostatni raz nad morzem bałtyckiem byłem mając sześć lat. Kompletnie nie pamiętałem jak wygląda nasze morze, jak pachnie, jakie są fale, jak szumi, jak smakuje itp. Nasłuchałem się wiele czy to będąc nad morzem Czarnym, czy nad Adriatykiem, że to nie są morza, nie wyglądają itd. Postanowiłem to sprawdzić – Kolega Sylwek akurat wypoczywał z żoną i dziećmi w Jastarni, a że zapraszał mnie i Asię na weekend to musieliśmy pojechać.

 

Plan wyjazdu był bardzo prosty, pakujemy namiot, karimatę i śpiwory, coś do przebrania i jedziemy moczyć tyłki. Wyjechaliśmy po godzinie piętnastej, no za dwadzieścia szesnasta 🙂 Asia była po pracy, ja się godzinkę zerwałem. Trasa zaplanowana była jak poniżej:

20140712_144514 Po drodze szybki obiad przed Radomiem i jedziemy dalej, kilometr za kilometrem uciekał powoli mniej więcej do Grójca, natomiast po wskoczeniu na autostradę znacznie przyśpieszyliśmy, dwójka z przodu była prawie cały czas 🙂 Nie rozumiem troszkę tego naszego budowania autostrad – ładna droga, sporo kilometrów, a stacji paliw nie ma. Po przejeździe przez bramki musiałem zjechać na Toruń, by zatankować, bo na autostradzie stacja paliw jest jakieś 30 km od bramek, a ja paliwa w baku 2 litry. Na miejsce dojechaliśmy na godzinę 23. Sylwek oczywiście wyjął browary i cytrynówkę na rozgrzanie. Dzieci Sylwka na nas czekały, ale się nie doczekały. Prezydent klubu Kacperek padł o 22.30. Nad morze już nie szliśmy, posiedzieliśmy gdzieś do 2 i poszliśmy spać.   20140712_145247 Ranek zaczeliśmy od piwka, pogoda nie rozpieszczała. Wszyscy śmiali się, że przywieźliśmy deszcz. Nie przeszkadzało to nam, by uznać to za wyśmienitą pogodę do kąpieli, tylko Sylwek z politowaniem popatrzył na nas jak na wariatów i stwierdził, że nie uwierzy jak nie zobaczy – i poszliśmy we trójkę. Jak tylko zobaczyłem morze, nie zastanawiałem się ani chwili, rozebrałem się do kąpielówek i nura w fale. Woda była zimna, ale że i na dworze było w granicach 16 stopni nie było tak źle 🙂 Tak więc z Asią w tym roku mogę powiedzieć, że zwiedziłem i pomoczyłem dupę w dwóch morzach w przeciągu miesiąca. Przebrałem się na plaży i chciałem wypłukać kąpielówki i mnie fala załatwiła po same jaja 🙂 Do domku wracałem w mokrych spodniach, aż się sam z siebie śmiałem, że zrobiłem się jak małe dziecko. 20140712_133742 Wróciliśmy do domku, pogoda dalej nie rozpieszczała, a na domiar wszystkiego ślimaki na podwórku opanowały wszystko, łacznie z motocyklem 🙂 Po kilku godzinkach pogoda się uspokoiła poszliśmy nawet coś zjeść, a właściwie poszliśmy na rybkę – wkońcu po to przyjechaliśmy. Flądra była bardzo smaczna, nie to co u nas od transportu nafaszerowana wodą że się jeść nie da. poszliśmy na molo z widokiem na zatokę gdańską, opanowaną przez latające mewy. Wieczór upłynął standardowo na piwku i drinkach, z alkoholem nie przesadzałem bo czekała nas w niedzielę długa droga. 

Rano nie czekając aż wstanie Sylwek z Gosią i dziećmi, postanowiliśmy wybrać się na spacer i jagodzianki, spacer standardowo skończył się nad morzem i zbieraniu muszelek, moczeniu stóp. Po powrocie szybkie pakowanie namiotów, obiecane przewiezienie Kacperka jako pasażera na motocyklu oraz jego kumpla – syna właścicielki pensjonatu.

Stwierdziłem, że nie lubię autostrad jak mi się do domu nie śpieszy więc obraliśmy inną drogę powrotu.

capture_0

Wyjazd bardzo udany, choć napewno było by milej gdyby nie padało, ot taki spontan weekendowy:)

Poniżej galeria z wyjazdu

468 ad